"Obok Orła znak Pogoni, poszli nasi w bój bez broni..."
- Studenci Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego w Puławach w powstaniu 1863 r.
 
 
     Motorem napędowym powstania styczniowego była młodzież akademicka. Pierwsze polskie organizacje konspiracyjne powstały już w roku 1856 r. Na terenie Uniwersytetu Kijowskiego powstał w roku 1857 Związek Trojnicki założony przez Narcyza Jankowskiego. Drugim ośrodkiem skupiającym młodzież patriotyczną był Petersburg, w którym to Zygmunt Sierakowski wraz z grupą oficerów powołał w Akademii Sztabu Generalnego Koło Oficerów Polskich. Po odejściu Sierakowskiego organizacją kierował Jarosław Dąbrowski. W roku 1857 powstała w Warszawie Akademia Medyko-Chirurgiczna, gdzie od samego początku zawiązywały się kółka konspiracyjne. Podobna sytuacja miała miejsce w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych.
 
     30 września roku 1862 w szacownych murach pałacu książąt Czartoryskich w Puławach zainaugurował nowy rok akademicki Instytut Politechniczny i Rolniczo-Leśny. Uprzednio lokowany jako Instytut Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w podwarszawskim Marymoncie. Przeniesienie uczelni było następstwem reformy w szkolnictwie jaką przeprowadził ówczesny naczelnik cywilny Królestwa Polskiego margrabia Aleksander Wielopolski. Przenosząc uczelnię na prowincję, oddzielając tym samym młodzież od centrum ruchu spiskowego Wielopolski miał nadzieję, iż osłabi w ten sposób ducha patriotycznego studentów Politechniki. Stało się inaczej. Młodzież gotowa do ofiar, dzieliła czas na naukę i pracę w organizacji. Powstał Komitet Korporacji Studenckiej. Tworzono strukturę związku  wojskowego, mianowano setników i dziesiętników. Studenci Politechniki mieli stanowić awangardę przyszłych kadr lubelskich oddziałów powstańczych. Akademicy Karol Świdziński i Władysław Pankowski byli tymi, którzy najbardziej zaangażowali się w pracę organizacji, utrzymywali stały kontakt z Leonem Frankowskim komisarzem województwa lubelskiego oraz Komitetem Centralnym Narodowym w Warszawie. Do sprzysiężenia zapewne należeli studenci Wydziału Mechanicznego Politechniki, Adam Chmielowski i niespełna siedemnastoletni wówczas Maksymilian Gierymski.   Z racji tego, że Instytut nie posiadał internatu, a Puławy nie były przygotowane na przyjęcie takiej rzeszy studentów, duża cześć młodzieży rozlokowała się w sąsiednich  wioskach. Taka sytuacja stwarzała szerokie możliwości uświadamiania patriotycznego okolicznych chłopów.

Pałac Czartoryskich w Puławach,
siedziba Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego
Źródła nie są zgodne co do liczby studentów przyjętych do Instytutu, Gazeta Warszawska z dnia 18 października 1862 r., mówi o 360, ale jednocześnie zastrzega, że nie jest to liczba ostateczna „ z racji na wielką liczbę garnącej się do nauki młodzieży, na przykładne jej sprawowanie i niemożność poddania wszystkich pod egzamin do dnia 15 października, p.o. Dyrektora Głównego termin zakończenia egzaminów do dnia 1 listopada przedłużył.”  Tak więc studentów zapewne przybyło. Według prof. Michała Strzemskiego do Politechniki przyjęto 423 studentów, zaś Walerian Przyborowski wybitny znawca wydarzeń z roku 1863 twierdzi, że z Puław do powstania wyruszyło 560 akademików.
Studenci pragnęli powstania, ale żaden z nich nie przewidział, że ono nadejdzie tak szybko. Kiedy nadszedł rozkaz z terminem wybuchu powstania ustalonym na 22 stycznia, młodzież  nie będąc gotowa do rozpoczęcia walki, nie otrzymawszy z Lublina uprzednio obiecanej broni postanowiła wysłać do Warszawy delegację, która miała wymóc na Komitecie Centralnym zmianę decyzji i cofnięcie rozkazu. Akademicy nic nie wskórawszy zapewnili Komitet, że wszyscy studenci dnia 22 stycznia stawią się w punkcie zbornym. Plan powstania w województwie lubelskim był taki sam, jak i w innych częściach kraju. W nocy z 22 na 23 stycznia miano uderzyć na uśpione garnizony rosyjskie, unieszkodliwić żołnierzy, zabrać broń i dalej kontynuować walkę. Zadaniem Puławiaków było rozbicie garnizonu końskowolskiego i marsz na Lublin. W garnizonie powstańcy mieli swojego
człowieka wtajemniczonego w całą sprawę, był nim porucznik artylerii Polak Feliks Szukiewicz.
 
22 stycznia o godzinie jedenastej w nocy w wyznaczonym miejscu  zebrała się grupa około 600 osób (głównie studentów i zaprzysiężonych chłopów z wiosek okolicznych). Na czele partii stanął komisarz wojewódzki dwudziestoletni Leon Frankowski. Młodzieniec ambitny, bezgranicznie oddany sprawie powstańczej lecz bez doświadczenia w kwestii wojskowej. Pełni nadziei i wiary w zwycięstwo powstańcy ruszyli w stronę Końskowoli. Niestety, na skutek denuncjacji plan został udaremniony. Dowódca garnizonu Pułkownik Bury uczestnik kampanii węgierskiej, miał swoich informatorów w Puławach, ostrzeżony o planowanej akcji rozkazał wytoczyć  działa na drogę puławską, chałupy od strony Nowej-Aleksandrii (Puław) obsadził kompanią wojska zaś kozackiemu esaułowi polecił rozpuścić podjazdy po okolicznych drogach i wszystkich napotkanych aresztować. Tak przygotowany czekał na gości z Puław (z relacji Szukiewicza). Nie trudno przewidzieć jaki byłby finał tej eskapady, gdyby nie poświęcenie młodej Końskowolanki Elżbiety Mullerówny wtajemniczonej w całą sprawę. Ta osiemnastoletnia dziewczyna dowiedziawszy się o zdradzie i gotowości bojowej Rosjan, nie bacząc na przenikliwe zimno i rzęsiście padający deszcz blada z przerażenia wybiegła z domu w tym czym stała i pędem udała się w stronę Puław. W ostatniej chwili zdołała ostrzec powstańców, ratując ich od niechybnej śmierci (z relacji Szukiewicza). Czyn swój przypłaciła ciężką chorobą, a w konsekwencji śmiercią. Inna wersja wydarzeń mówi, że powstańcy zaalarmowani racami świetlnymi błyskającymi nad Końskowolą, zawrócili z drogi.
Leon Frankowski
Maksymilian Gierymski
Adam Chmielowski

 

 
Po nieudanym ataku na Końskowolę, oddział ruszył do Kazimierza. Tam uroczyście proklamowano Rząd Narodowy i dekret o uwłaszczenie chłopów. W Kazimierzu liczebność oddziału wzrosła do 700 osób, przyłączyli się mieszczanie z Opola, Końskowoli, Kurowa oraz samego Kazimierza, trochę okolicznych chłopów, nieco Żydów, klerycy z seminarium lubelskiego, a nawet aktorzy z trupy Okońskiego, którzy gościli w tamtych stronach. 23 stycznia Frankowski pojawił się w Kurowie, gdzie przejął ludzi, którzy dzień wcześniej uczestniczyli w ataku na Lubartów. Dowodził nimi ex-wojskowy o nazwisku Malukiewicz. 24 stycznia oddział Malukiewicza rozbroił kilku żołnierzy rosyjskich i aresztował Gauerta, znienawidzonego kapitana żandarmerii z Lublina. Jednak największym sukcesem było przejęcie furgonu pocztowego i zarekwirowanie 48 tysięcy rubli.  W Kurowie Frankowski wygłosił słynną mowę, która obiegła Europę (drukowana w różnych zagranicznych dziennikach) -  „Na co wam broń? Z kijami dobędziecie na Rosjanach karabiny, z karabinami armaty, a z tymi Modlin i Warszawę. Rosyjski historyk Nikołaj Berg owo wydarzenie umiejscowił w Kazimierzu. Przez pewien czas Frankowski sprawował równocześnie dwie funkcje -  komisarza wojewódzkiego i naczelnika siły zbrojnej województwa lubelskiego. Po przybyciu do obozu kazimierskiego Antoniego Zdanowicza (burmistrza miasta Markuszowa), byłego porucznika armii rosyjskiej, zapewne ze względu na jego przeszłość wojskową Frankowski jemu powierzył stanowisko naczelnika siły zbrojnej województwa lubelskiego oraz dowodzenie nad „oddziałem lubelskim”. Nie był to szczęśliwy wybór.  Nominacja nowego naczelnika nie zyskała aprobaty większości studentów. Zdanowiczowi brakowało charakteru, choć walczył pod Sewastopolem, to dowódcą był miernym, nie potrafił zdyscyplinować oddziału. Między nowym dowódcą, a akademikami z Puław dochodziło do ciągłych scysji, sprawa była na tyle poważna, że podczas chwilowej nieobecności Frankowskiego wybuchła rewolta Puławiaków, którzy grozili rozstrzelaniem Zdanowicza. Po powrocie Frankowski całą sprawę załagodził.
 
 
Puławiacy w Kazimierzu
 
 
Z racji tego, że komisarz wojewódzki głównie  przebywał w Kazimierzu, miasteczko stało się centralnym punktem dowodzenia województwa lubelskiego. Zjeżdżali tu kurierzy z powiatów przekazując raporty i odbierając rozkazy. Takim emisariuszem był Feliks Valezy-Piasecki, który opisał obóz kazimierski w ostatnich dniach stycznia: „W samym już mieście Kazimierzu zjechawszy z bardzo spadzistego wąwozu, długiego na pół wiorsty, spotkaliśmy dopiero placówkę, która butnie i hałaśliwie zatrzymuje i pyta. Od komendanta żądamy aby, nas odprowadzono do głównej kwatery. Przybyliśmy do magistratu w rynku, na odwachu kosynier przechodzi się. Konwojujący wprowadza do oświetlonej łojówką izby, tu śpi pokotem wiara trzymająca warte, dyżurnego odszukać nie mogę, jeden z eskortujących idzie na pierwsze piętro, nie wraca czas dłuższy, nareszcie zjawia się, oznajmiając, abyśmy sami poszli. Zastajemy dwóch czerstwych młodzieńców, dobrze ubranych, uzbrojonych pistoletami na sznurku. W stancji tej, jak i z innych, rozlega się na na różne tony chrapanie strudzonych młodych żołnierzy, leżących pokotem na gołej podłodze. Dyżurni zapytują, czego żądamy? Pokazuję rozkaz; poszeptawszy z sobą, oświadczają: komisarz wprawdzie bardzo strudzony, lecz skoro interes pilny, prosimy poszukać go samym, on śpi w drugiej stancji. Dobrze, że koledzy, rzeknę, w kwaterze jesteście ostrożni, znajdziemy komisarza, lecz radzilibyśmy, aby placówka od Wąwolnicy była do lasku na górę wysunięta, gdyż kilkunastu kozaków z tamtej strony wpadłszy, cały obóz wśród ciemnej nocy mogliby wyparować na wszystkie strony miasta.[…] Znaleźliśmy Frankowskiego śpiącego na gołej podłodze, nie budziliśmy biedaka znużonego. Dwie godziny gawędziliśmy przy obozowej zakąsce […] Około szóstej zbudził się Leon; […] doręczył mnie list Padlewskiego datowany w Warszawie 17 stycznia, z pieczęcią Komitetu Centralnego […] Na pertraktacji zeszło do wschodu słońca. Co chwila przychodzili z różnymi interesami. Leon odsyłał do naczelnika, z tego powodu utyskiwał:, nieszczęście od oddziału oddalić się nie mogę. Zdanowicz dobry patriota, lecz pije; wystaw sobie, obudzić się dotąd nie może, baby – rzecz nieznośna, odstąpić nie chcą, żeby raz stąd wyjść, może by zostały. Przy śniadaniu wcale nieobozowym, z kilku starszyzny i nieodstępnymi kobietami, zaraportowano o pomyślnym rezultacie w Kamieniu (magazyn solny). Przyszedł i Zdanowicz, zaczął „dobry trunek na frasunek”; narzekał na brak broni; kobiety i młodzież dowcipkowali; w ogóle było wesołe usposobienie. Po strzemiennym prosiłem Leona na chwilę rozmowy, zażądałem, aby dał mi upoważnienie pod pseudonimem, które będzie tymczasowym, dopóki nie znajdę czasu do ubezpieczenia majątku […] Atramentu po nocnym nieporządku odnaleźć nie można było, więc Leon ołówkiem napisał. Poszliśmy do ks. Proboszcza Serwińskiego, gdyż tam były konie, do odwiezienia zamówione. Konie mają za pół godziny nadejść, ma być msza dla oddziału, więc wracamy. Przed odwachem, w rynku, stoją sekcje wiary, młodego żołnierza może ze 300. Na przodzie Zdanowicz z dobytym pałaszem, wybierali się do kościoła. Wtem za zbliżeniem się komendanta: ,Baczność! Prezentuj broń! Oczy w prawo!’ Zdziwiony spojrzałem na Frankowskiego; uśmiechnął się mówiąc półgłosem:, ,witają nowego naczelnika.’ Podszedł Zdanowicz, zaraportował; zdetonowanemu, nie wiedzącemu jak mam postąpić (chociaż miałem w kieszeni regulamin przed chwilą dany), Leon szepnął: ,Przejdźmy przed frontem’ – ochłodłem. Przedefilowały sekcje dość składnie czwórkami, wszystka młodzież, wesoła, butna, odziana i uzbrojona różnie, a wielu bez broni, jednak miny dobre, z nadzieją zdobycia jej na wrogu. Zdanowicz trochę po wojskowemu. Cały oddział w Kazimierzu około 700 ludzi.”
 
Powstańcza Rzeczpospolita Kazimierska trwała siedem dni. Sielanka obozowa zakończyła się 1 lutego, kiedy to w okolicach Kazimierza pojawiły się patrole kozackie. Na rozkaz generała Chruszczowa głównodowodzącego wojskami rosyjskimi w guberni lubelskiej 31 grudnia wyruszyła z Lublina kolumna złożona z 4 kompani piechoty i 50 kozaków, łącznie około 700 dobrze uzbrojonego żołnierza. Wojskiem dowodził podpułkownik Jerzy Miednikow. Na wieść o nadchodzącym nieprzyjacielu, w obozie zapanowała nerwowość. Frankowski zwołał radę wojenną (Zdanowicz, Frankowski i czterech Puławiaków). Studenci uparcie domagali się obrony Kazimierza, zgromadzenia promów i w razie przegranej przeprawienia się przez Wisłę i połączenia z Langiewiczem. Frankowski wybrał inne rozwiązanie, postanowił wycofać się z miasta.
 
1 lutego o godzinie 11.00 setka Puławiaków, mając ze sobą część kasy zdobytej pod Kurowem samowolnie przeprawiła się przez Wisłę, część z nich dnia następnego dotarła do Langiewicza przekazując mu 15 tysięcy rubli. Frankowski z resztą oddziału pośpiesznie wyruszył w górę Wisły. Gdy we wsi Męćmierz rozpoczęto przeprawę, pokazali się kozacy, wywiązała się strzelanina, powstańcy w nieładzie pod osłoną nocy opuścili wieś kierując się w stronę lasów polanowskich. Według Przyborowskiego, w ogólnym zamieszaniu oddział stracił dwóch powstańców. Jednym z nich był student Instytutu Politechnicznego zdjęty z pikiety, który zapewne trafił do niewoli, drugiego powstańca Rosjanie zabili. Wobec zaistniałej sytuacji Frankowski czym prędzej chciał przeprawić się przez Wisłę i tym sposobem rzeką odgrodzić się od Rosjan. Po całonocnym niezmiernie uciążliwym marszu oddział dotarł do wsi Kamień, tu znaleziono kilka promów na, których z powodzeniem przeprawiono się na drugi brzeg. Część oddziału przeprawy dokonała w sąsiednim Piotrawinie, inni zaś w Kaliszanach i Józefowie. Punktem zbornym rozproszonej partii powstańczej był Solec. Tu po kilkugodzinnym odpoczynku na błoniach nadwiślańskich, z rozwiniętymi sztandarami wkroczono do miasta. Mieszkańcy Solca z nieukrywaną radością przyjęli powstańców. Wieczorem tego samego dnia pomaszerowano do pobliskiego Lipska.
 
Na rynku odczytano manifest Komitetu Centralnego o powstaniu, z budynków urzędowych zdarto carskie orły po czym do białego rana hucznie się bawiono. Nazajutrz przeprowadzono reorganizację oddziału, do którego na skutek ostatnich wypadków wkradł się nieład. Utworzono jedną kompanię strzelców, z 70 ludzi złożoną, dwie kompanie kosynierów i dwie pikinierów oraz kawalerię złożoną z 12 koni. Stan liczebny oddziału wynosił 560 ludzi. W Lipsku na Puławiaków natknął się przypadkiem, jadący do Langiewicza sekretarz Rządu Narodowego, Józef Kajetan Janowski, który tak relacjonował spotkanie z Frankowskim: „ Boczne, polne, piaszczyste drożyny przez lasy, którymi jechałem nie dozwalały pośpieszyć, więc coś dopiero około godziny 10 zajechałem do Lipska. Wjechałem do miasteczka nie zatrzymywany zupełnie, gdy wjeżdżając spostrzegłem niespodzianie na rynku ogromne zbiegowisko ludzi i mnóstwo zbrojnych między nimi, widocznie powstańców. Dowiedziałem się zaraz od pierwszego lepszego, że to jest oddział z Lubelskiego […] Kazałem się prowadzić do kwatery naczelnika. Wszedłszy zobaczyłem znanego mi Leona Frankowskiego, […] na miejscu zgromiłem go za nieostrożność nieosłonięci oddziału czatami. Tłumaczył się, że uważał to za zupełnie niepotrzebne […] Przedstawił mi też zaraz p. Zdanowicza […] Fizjonomia tego człowieka nadzwyczaj przykre zrobiła na mnie wrażenie; podłość i zdrada napiętnowane były na jego twarzy wprost wstrętnej, noszącej wyraźne oznaki nadużywania trunków. […] Pytałem się Frankowskiego, co mogło go skłonić do przejścia w Sandomierskie […] Radziłem mu , skoro już przeszedł Wisłę, sam nie jest wojskowym, a powierzenie prowadzenia oddziału, liczącego – jak mi sam mówił – do 600 ludzi, jakiemuś porucznikowi jest nieodpowiednim i niebezpiecznym, żeby dążył w Góry Świętokrzyskie i tam połączył się z Langiewiczem. […] Frankowski tej rady usłuchać nie chciał, mówiąc, że musi wrócić w Lubelskie, żeby tam powstanie wzmocnić. Gdy perswazje moje nie odniosły skutku, wtedy na mocy mego pełnomocnictwa rozkazałem mu to bezzwłocznie uczynić. Frankowski odmówił mi posłuszeństwa. […]  Wszystko to co w Lipsku widziałem, […] głęboko i przykro wzburzyło mnie i zasmuciło.” Jankowski raz jeszcze próbował doprowadzić do połączenia Puławiaków z Langiewiczem, wysyłając specjalnych gońców z rozkazem opatrzonym pieczęcią Rządu Narodowego, niestety Frankowski trwał przy swoim. Po opuszczeniu Lipska oddział udał się na Zawichost, w kierunku Sandomierza. Miednikow był coraz bliżej. Zastając w Kaliszanach spalone łodzie, udał się na Annopol i Rachów gdzie zostawiając na straży promów 60 ludzi, 8 lutego o godzinie 10 stanął na lewym brzegu Wisły. Zdanowicz tego samego dnia dotarł do Zawichosta, gdzie po krótkim odpoczynku, wiedząc już o przeprawie Miednikowa, bitym gościńcem ruszył do Sandomierza w celu połączenia się z oddziałem Rayskiego. Marsz odbywał się w niezwykle trudnych warunkach, od rana padał deszcz ze śniegiem, grząskie błoto powodowało, że kolumna rozciągnęła się na znacznej przestrzeni. Skrajnie wyczerpani powstańcy dotarli do wsi Słupcza. Tu postanowiono zebrać siły do dalszej drogi. Obóz rozbito w ogrodzie dworskim. Puławiacy przekonani, że Rosjan nie ma w pobliżu zaczęli spokojnie przygotowywać posiłek. Po godzinie na wzgórzach okalających wieś pojawiło się kilku kozaków, którzy zaraz zniknęli. Taki obrót sprawy wywołał panikę w szeregach powstańczych. Pośpiesznie zaczęto organizować się do bitwy. Wobec przeważającej siły ogniowej przeciwnika, akademicy stali na z góry straconej pozycji. Jako, że Moskale początkowo nie naciskali, jedynym rozsądnym rozwiązaniem była natychmiastowa ewakuacja do pobliskiego Sandomierza, gdzie stała partia Rayskiego.  Miednikow nie posiadając artylerii miałby nie lada problem ze zdobyciem miasta. Materiały pamiętnikarskie przedstawiają przebieg bitwy w kilku zbliżonych do siebie wersjach. Co do dwóch elementów wszyscy są zgodni – bohaterstwo Frankowskiego i tchórzostwo Zdanowicza, który to po pierwszych salwach wraz z kilkoma przybocznymi drapnął  konno w stronę Sandomierza. Wobec zaistniałej sytuacji komendę nad oddziałem przejmuje Frankowski. Powstańcy jakiś czas trzymali wroga na dystans, kilkakrotnie uderzając na Rosjan z kosami, ale bez większego efektu. Kosy i dubeltówki nie sprostały karabinom. Frankowski podczas kolejnego ataku zostaje ciężko ranny, towarzysze pod gradem kul wynoszą go z pola bitwy. Sytuacja stawała się beznadziejna. Strzelcy rekrutujący się wyłącznie z Puławiaków zajęli silną pozycję osłaniając odwrót reszty oddziału. Trwali tak kilka godzin, niczym żuawi śmierci, aż nie padli co do jednego. Heroizm tej grupki młodych ludzi ocalił oddział od całkowitej zagłady.
 
W Sandomierzu rozbity oddział połączył się z Rajskim. Na prośbę oburzonych Puławiaków  aresztowano Zdanowicza i osadzono w więzieniu. Po wyjściu powstańców z miasta, Zdanowicz uciekł z aresztu. Po kilku dniach pojawił się w Lublinie, gdzie dobrowolnie oddał się w ręce Rosjan zapewne licząc na łaskę. Wyrokiem sądu wojennego w Lublinie skazany na karę śmierci, którą to karę zamieniono na dożywotnie ciężkie roboty. Po pięciu latach zwolniony na mocy, którejś z amnestii i zesłany do guberni irkuckiej na stałe osiedlenie, umiera na suchoty w roku 1875. Ciężko rannego Frankowskiego umieszczono w szpitalu św. Ducha. Los nie był dla niego łaskawy, rozpoznany i zadenuncjowany przez żandarma o nazwisku Kaszirin, (jeszcze w Kazimierzu Frankowski darował owemu żandarmowi życie) zabrany do Lublina, tam wyleczony i postawiony przed sądem wojskowym. Wielokrotnie przesłuchiwany, wykazał ogromny hart ducha, nie wydając nikogo. Generał Chruszczow, stary wiarus, bohater wojen krymskich, ujęty niezłomną postawą dwudziestoletniego młodzieńca, namawiał skazanego aby prosił cara o łaskę. Frankowski odmówił. 16 czerwca o godzinie 5.00 rano Leon Frankowski komisarz powstańczy województwa lubelskiego został powieszony.
 
Wśród historyków nie ma całkowitej zgody co strat poniesionych przez Polaków w bitwie pod  Słupczą. Wspominany już rosyjski historyk Nikołaj Berg w „Zapiskach o powstaniu polskiem 1863 i 1864 roku ...) podaję liczbę 100, inne źródła mówią o 75 zabitych, zaś metryki kościelne parafii Góry Wysokie wspominają o 66 poległych – 28 w Słupczy (pochowani we wspólnej mogile w Górach Wysokich) i 38 w Dwikozach, byli to przeważnie ranni powstańcy, którzy próbowali schronić się w budynkach dworskich, dokonali żywota zakłuci rosyjskimi bagnetami. Co do jednego większość historyków jest zgodna, że wszyscy albo prawie wszyscy polegli byli studentami Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego w Puławach.
 
Klęska pod Słupczą była epilogiem siedemnastodniowej  działalność oddziału partyzanckiego, którego rdzeń stanowili akademicy z Puław. Nikt już nie myślał o powrocie w lubelskie. Oddział rozwiązał się.  Z rozbitego oddziału duża część studentów przeszła do Langiewicza, wielu trafiło do innych oddziałów – Oksińskiego, Bosaka, Lelewela, Kurowskiego, Kruka-Heydenreicha, Grekowicza, Cieszkowskiego i innych, dalej kontynuując walkę z zaborcą.
 
Wydarzenia roku 1863 zakończyły dydaktyczną działalność Politechniki puławskiej. Instytut przeobrażono w placówkę naukową, a w roku 1869 ukazem cara  zlikwidowano, powołując w jego miejsce na nowo otwarty dla studentów Instytut Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa, z językiem wykładowym rosyjskim.
 
Tablica poświęcona pamięci Puławiaków, ufundowana w roku 1938
przez  Stowarzyszenie Wychowańców b. Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Puławach
 
 
Jedni z wielu...
 
Babski Franciszek – uczeń szkoły politechnicznej (Wydział Leśny) w Puławach, żołnierz powstania narodowego. Internowany w Igławie. W końcu roku 1864 wstąpił do Legionu meksykańskiego (utworzonego przez Austriaków). Rozstrzelany za próbę przejścia na stronę wroga w mieście Napolucan w Meksyku.
 
Basiński Klemens – urodzony w roku 1842 we wsi Golice. Student Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego (Wydział Inżynierii Cywilnej). Brak pieniędzy zmusił Basińskiego do opuszczenia Instytutu i szukania pracy w Warszawie. Tam podjął naukę w Szkole Głównej. Służył jako kosynier pod Jankowskim, potem pod Oksińskim. W jednej z potyczek ciężko ranny w rękę. W pierwszej połowie roku 1864 jako inwalida przybył do Paryża, gdzie studiował prawo. Choroba psychiczna nie pozwoliła mu ukończyć studiów. Zmarł w domu dla obłąkanych (pod Paryżem) w roku 1866.
 
Bilewicz (Bielewicz) Ignacy – rodem z Jędrzejowa, uczeń Politechniki (Wydział Inżynierii Cywilnej) w Puławach. Służył w oddziale Kurowskiego i Iskry. Walczył pod Miechowem i Przedborzem. Poległ pod Małogoszczą. Miał 20 lat.
 
Braun Józef – b. instruktor szkoły w Broku, uczeń szkoły politechnicznej (Wydział Leśny) w Puławach, w powstaniu oficer sztabu w oddziale Zdanowicza, potem Krukowieckiego. Siedmiokrotnie ranny pod Ibramowicami, zmarł w grudniu roku 1863.

Bulewski Tytus – syn urzędnika Rządu Gubernialnego w Płocku. Kształcił się w Instytucie Politechnicznym i Rolniczo-Leśnym (Wydział Górniczy). Służył w oddziale majora Lenczszo, poległ pod Gołyminem w powiecie mławski. Miał lat 20.

Chmielewski Gracjan – urodzony w roku 1840 w Kraśniku, akademik z Instytutu Politechnicznego (Wydział Rolniczy) w Puławach. Służył pod Zdanowiczem, Langiewiczem i Wierzbickim (Wagnerem). Walczył pod Kaniwolą, Żyrzynem i Chruśliną. Aresztowany i więziony, przez dłuższy czas przebywał pod nadzorem policyjnym. Po powstaniu pedagog, botanik i działacz społeczny. Zmarł 17 maja 1930 r.
 
Chmielowski Adam, św. Brat Albert ( Zakonnik, franciszkanin. Założyciel Zgromadzenia Albertynów i Albertynek, malarz, święty Kościoła katolickiego) – urodzony 20 sierpnia 1845 roku w Igołomii. Student Politechniki (Wydział Mechaniczny) w Puławach. Walczył pod Zdanowiczem (Frankowskim) i Langiewiczem. W marcu 1863 roku przechodzi z Langiewiczem do Galicji. Internowany w Ołomuńcu. Wykorzystując okazję, w maju 1863 r. ucieka z aresztu, przedostaje się do kraju, gdzie ponownie wstępuje w szeregi powstańcze. Służy w oddziale Chmieleńskiego. W bitwie pod Mełchowem zostaje ciężko ranny w nogę (amputacja). Trafia do niewoli. Na skutek starań rodziny zwolniony z odbywania kary. Od maja 1864 r. na emigracji w Paryżu. Po ogłoszeniu amnestii w roku 1865 wraca do kraju. (Ze względu na obszerną biografię, niniejszy biogram ograniczyłem wyłącznie do działalności powstańczej Adama Chmielowskiego).

Czyżewski Antoni – uczeń Instytutu Politechnicznego ( klasa przygotowawcza) w Puławach. Za udział w powstaniu skazany na 10 lat ciężkich robót. Drogę na Syberię odbywał razem z Benedyktem Dybowskim. Zesłany do kopalń nerczyńskich. Osiedlony przymusowo w Irkucku założył browar, stał się znanym piwowarem. Po powrocie do kraju kilkakrotnie wracał na Syberię. Pochowany na Powązkach w Warszawie.  

Drewnowski Ignacy – urodzony w roku 1846 w Niezabitowie. Student Instytutu Politechnicznego (Wydział Inżynierii Cywilnej) w Puławach. Służył jako szeregowiec w oddziale Świdzińskiego, Lelewela i Jeziorańskiego. Późniejszy radca inspektor kolejowy.

Gaszyński Leon – student puławskiej Politechniki. Służył pod Langiewiczem.

Gierymski Maksymilian (wybitny polski malarz, współtwórca polskiego realistycznego malarstwa pejzażowego XIX w. ) – urodzony 9 października 1846 roku w Warszawie, syn Józefa, administratora Szpitala Ujazdowskiego w Warszawie i Julii z Kielichowskich. Student Instytutu Politechnicznego (Wydział Mechaniczny) w Puławach. Do tragicznej bitwy pod Słupczą służył w oddziale Zdanowicza (Frankowskiego). Późniejsze losy powstańcze Gierymskiego pozostają tylko w sferze domysłów.

Gniazdowski Stefan – syn właściciela Warpalic, student Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego (Wydział Rolniczy). Według oskarżyciela płockiego sądu polowego z 28 kwietnia 1864 r., był on majorem żandarmów na powiat rypiński, brał udział w ataku na Rypin. Skazany na Sybir, gdzie przebywał lat 17.

Gorzkowski Kazimierz– syn ubogich rodziców z Lublina. Gimnazjum ukończył w rodzinnym mieście. Studia rozpoczął w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego w Marymoncie. Po przeniesieniu Instytutu do Puław, tu kontynuował naukę w Instytucie Politechnicznym i Rolniczo-Leśnym (Wydział Inżynierii Cywilnej). Przed powstaniem członek organizacji, brał udział we wszystkich manifestacjach patriotycznych. W powstaniu służył pod Frankowskim, później pod Neczajem, w końcu pod Leszkiem Wiśniewskim. Odznaczając się odwagą poległ pod Dubnowem dn. 27 lipca 1863 roku przeszyty trzema kulami. Miał lat 21.

Grabowski Władysław – pochodził z Radomia. Student Instytutu Politechnicznego (Wydział Mechaniczny) w Puławach, służył w oddziale Zdanowicza. Zginął pod Słupczą. Miał 22 lata.

Jerzmanowski Erazm – urodzony 2 czerwca 1844 r. w Tomisławicach, syn Franciszka i Kamili z Kossowskich. Student Instytutu (Wydział Inżynierii Cywilnej) w Puławach. Walczył pod Zdanowiczem (Frankowskim) i Langiewiczem. Po przejściu do Galicji zostaje internowany w Ołomuńcu. Następnie emigruje do Francji, gdzie podejmuje studia w Szkole Wyższej Polskiej w Montparnasse i Szkole Inżynierii i Artylerii Wojskowej w Metz. Oficer w wojnie francusko-pruskiej. Od roku 1873 w Stanach Zjednoczonych (posiadacz trzeciej co do wielkości fortuny w Ameryce). W 1896 wraca do kraju. Osiedla się w Galicji (Prokocim).

Jędrzejowski Karol – urodzony w roku 1842 w Miechowie. Student Politechniki puławskiej. Służył w oddziale Langiewicza jako instruktor, następnie porucznik strzelców w pułku Dąbrowskiego. Walczył pod Suchedniowem, Staszowem, na Świętym Krzyżu, pod Małogoszczą, Skałą, Chrobrzą, Grochowiskami. W końcowej fazie powstania służył przy żandarmerii w powiatach krasnostawskim i hrubieszowskim (do dnia 4 marca 1864 r.). Po powstaniu urzędnik w kopalni nafty w Jaśle.

Kinel Ignacy – urodzony w roku 1844 w Piotrkowie. Student Instytutu Politechnicznego w Puławach. Służył w oddziałach Zdanowicza i Cieszkowskiego, jako porucznik w oddziale Oksińskiego, następnie był dowódcą małego oddziału w kaliskim. Walczył pod Łazami, Koniecpolem, Przedborzem, Trzebnicą i pod Dłutowem. Po powstaniu pracował jako Starszy inżynier dróg krajowych we Lwowie.

Kokular Hilary Aureliusz – syn Aleksandra, profesora w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie i Balbiny z Kwaśniewskich. Student Instytutu Politechnicznego (Wydział Inżynierii Cywilnej)  w Puławach. Zginął w bitwie pod Słupczą.

Marcinkowski Ksawery Jan – rodem z lubelskiego, syn obywatela ziemskiego, uczeń Instytutu Politechnicznego w Puławach. Służył pod dowództwem Langiewicza, Czachowskiego i Eminowicza. Jeden z dzielniejszych oficerów, zdolnościami i odwagą zjednał sobie ogólną sympatię i uznanie. Zginął w potyczce pod Kowalą w radomskim 21 sierpnia 1863 r. Miał lat 19.

Niwiński (Nowiński) N.N – z radomskiego. Uczeń puławskiego Instytutu Politechnicznego, służył w oddziale Zdanowicza.  Poległ w bitwie pod Słupczą. Miał 19 lat.

Ostrowski Bolesław – rodem ze wsi Łęgawice w radomskim. Uczeń Instytutu Politechnicznego w Puławach (Wydział Rolniczy). Podporucznik w oddziale Grekowicza. W bitwie pod Szklarami śmiertelnie ranny, żywota dokonał 7 kwietnia 1863 r. we wsi Krzeszowice, tamże pochowany. Miał lat 17.

Pankowski (Pańkowski) Władysław - ur. r. 1841 w Nowym świecie, słuchacz Politechniki (Wydział Mechaniczny) w Puławach. Służył w oddziale Zdanowicza. Pod Kazimierzem z bronią w ręku wzięty do niewoli i osądzony na 12 lat służby w sołdatach. Za niezłożenie przysięgi na wierność carowi został skazany (w Kazaniu) na 16 lat kopalń nerczyńskich. Dostawszy się nad Bajkał, brał udział w powstaniu zabajkalskim jako jeden z dowódców. Ujęty przez Moskali skazany na rozstrzelanie, otrzymał potem zmieniony wyrok „na całe życie do kopalń”. W skutek starań rodziny reklamował go rząd pruski i tym sposobem powrócił do kraju, gdzie założył we Lwowie Towarzystwo Wzajemnej Opieki Sybiraków i był jakiś czas tegoż prezesem. W skutek steranego zdrowia zmarł w Markowej pod Łańcutem w r. 1886.

Rubach Bolesław – urodzony w roku 1841 w Rzędzinach, uczeń Politechniki (Wydział Leśny) w Puławach. Służył w oddziałach Langiewicza, Grekowicza, Miniewskiego i Śląskiego. Po powstaniu profesor Szkoły Polskiej w Batignolles.

Ruszczyc Stanisław – urodzony w 1842 roku w Borszczu, słuchacz Politechniki w Puławach, służył w oddziałach Zdanowicza, Bończy, Dunajewskim, Chmielińskiego i Bosaka. Walczył pod Kazimierzem, Świętym Krzyżem, Pieskową Skałą, Skałą, Chrobrzą i Grochowiskami. Aresztowany w Tarnowie. Internowany w Königgrätzu. Po powstaniu urzędnik magistratu w Krakowie.

Rzewuski Napoleon – urodzony w roku 1843 w Kozłowie, uczył się w Instytucie Politechnicznym (Wydział Rolniczy) w Puławach.  Służył w kawalerii Pułku Krakowskiego, pod Zdanowiczem, Bończą, Chmielińskim i Bosakiem. Walczył pod Górami, Nieznanowicami, Rudnikami, Białą, Przedborzem, Cierniem, Warzynem, Stawami, Oksą, Kwilinem, Strójnowem, Ociesękami, Szczekocinami, Słupią, Bodzechowem, Czartoszową, Złotnikami, Krasocinem, Małogoszczą. Po powstaniu inżynier.

Saxe (Saksa) Karol urodzony 23 października 1845 roku w Warszawie, syn Feliksa i Julii ze Skarbków-Kozietulskich. Studiował razem z braćmi ciotecznymi Karolem i Zdzisławem Skarbkami-Kozietulskimi w Instytucie Politechnicznym (Wydział Inżynierii Cywilnej)  w Puławach, skąd poszedł razem z innymi studentami do powstania.

Skarbek-Kozietulski Karol – urodzony 5 lipca 1846 roku w Warszawie, syn Władysława pisarza X Departamentu Rządzącego Stanu, właściciela majątku Porady koło Białej Rawskiej i Honoraty z Wierzejskich. Student Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego w Puławach. Walczył pod Langiewiczem. Po powstaniu pracował na kolei Warszawsko-Terespolskiej.

Skarbek-Kozietulski Zdzisław – urodzony 3 marca 1843 roku w Radzyniu na Podlasiu, brat Karola Skarbka-Kozietulskiego. Student Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego (Wydział Mechaniczny) w Puławach.

Smoleński Marceli – urodzony w 1843 roku, student Politechniki w Puławach, służył u Langiewicza i Padlewskiego. Po powstaniu inżynier.

 
                                                                                                                                                                                                              Robert Stochmal
 

Literatura:

Józef Białynia - Chołodecki - Księga pamiątkowa opracowana staraniem Komitetu Obywatelskiego w czterdziestą rocznicę powstania r. 1863/1864, Lwów 1904

Michał Strzemski – Instytut Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Puławach (1862-1914), Puławy 1970

Maciej Masłowski - Maksymilian Gierymski i jego czasy, Warszawa 1970

Rocznik Lubelski VI, Lublin 1966 .

Walery Przyborowski – Dzieje 1863 Roku, Lwów 1897

ks. Aleksander Bastrzykowski -  Monografja Historyczna Parafji Góry Wysokie Sandomierskie, Sandomierz 1936

F. Szukiewicz -  Noc styczniowa „Czas” nr.37 z 23 stycznia 1913 r.

Sławomir Pać – Powiśle Puławskie w Powstaniu Styczniowym 1863 r., Puławy 2003

J. Grabiec – Rok 1863, Poznań 1913

Mikołaj W. Berg – Zapiski o powstaniu polskiem 1863 i 1864 i poprzedzającej powstanie epoce demonstracji od 1856 r., Kraków 1899

Gazeta Warszawska nr., 239 z dn. 18 października 1862 r.

 
 
 
 
 
 
                                       
 
 
Wspierane przez Hosting o12.pl


Copyright by IUNG-PIB